Troszkę dodatków..
Kilka fotek z nowymi dodatkami. Pierwsze świąteczne dekoracje :-)

Stół z krzesłami wrócił po okresie grillowania na właściwie miejsce w jadalni. Nawet synuś się załapał do zdjęcia.

Mój "zielony" parapecik się powiększa :-)

Jako że pojawił się wreszcie większy rozmiar telewizorka.... ;-)

... to mniejszy trafił na swoje zaplanowane miejsce czyli do kiczen, teraz całkiem pyszne obiadki mi wychodzą ;-)

Widok od strony stołu, też całkiem dobry.
Jednak z hokerów przy wyspie jest najwygodniej ;-D

Marzenia się spełniają... kawka z mleczkiem PRZEdobra :-)

Lampa wisząca z IKEA, Prezent urodzinowy od rodziców :-)
Marzą mi się jeszcze po bokach dużego okna zasłony, które ociepliłyby troszkę wnętrze, ale narazie "rozmowy trwają" z moim M

A tak pisaliśmy dla Was ja i kot, bo synuś drzemie w łóżeczku ...

Pozdrawiam ciepło i życzę miłego niedzielnego popołudnia!!!
Oprócz tego stwierdziłam, że nasz Mars-kot miał małą depresję, gdy synek się urodził. Wiadomo 90% doby poświęcaliśmy dziecku, kotek dostawał reprymendy słowne więcej niż kiedyś. Zaczął tracić na wadze, nie miał apetytu, gubił sierść. Po 1,5 miesiąca mu minęło, może i my troszkę wyluzowaliśmy a może on się poprostu przyzwyczaił do nowej sytuacji. Teraz wieczory należą do niego, może się z nami miziać, bawić ile chce. Tutaj akurat leżakuje na moim brzuchu





















A tak JEST:









Pozdrawiam Serdecznie 









Komentarze